środa, 9 marca 2016

Pierwszy Dzień

  Wysoki budynek. Mała dziewczynka. Odjeżdżający samochód.
Tak będzie łatwiej. Uwierz nam.
Tak będzie łatwiej. Nie muszą się już nią martwić. Mają ją z głowy i już nie muszą martwić się ukrywaniem jej tożsamości.
Będziesz bezpieczna.
Jakby ich to obchodziło.
Zajmą  się tobą.
Bo oni nigdy jej nie dostrzegali. Ale gorsze były ich myśli...
Niech ona zniknie... Sprowadza nieszczęście na nasz dom... Jest nieszczęściem...
Reishi* to okropna umiejętność. Szczególnie jeśli masz się dowiedzieć co myślą o tobie twoi rodzice...
Westchnęła ciężko i naciągnęła czarny kaptur z uszami misia tak, żeby zasłaniał jej szklące się oczy. Spod niego wystawały tylko pasma brązowych włosów, przecinane różowymi i błękitnymi pasemkami. W czarne spodnie z czarnym, ćwiekowanym paskiem wpięty był łańcuch z kolorowych agrafek. Z bluzą i spodniami kontrastował biały t-shirt. Przekroczyła próg budynku. Podeszła do recepcji. Za ladą stał wysoki muskularny człowiek.
-D... Dzień dobry... Jestem Ookami Yumeko! Mam tu mieszkać!- wyrzuciłam z siebie szybko. On tylko spojrzał na mnie i podał mi klucze- Dziękuję bardzo!- szybko oddaliłam się do windy. Piętro 6... Kiedy drzwi się zamknęły odetchnęłam z ulgą. Chwila samotności. Pewnie tutaj poznam dużo osób... Powinnam się zaprzyjaźnić, ale boję się ludzi... Zresztą swoich też.
-Witaj króliczku! To tobą mam się zająć? Widzę, że jesteś bardziej... Hmmm... To może... Mogę ci mówić misiu?!- podskoczyłam w górę. Obejrzałam się za siebie. Stał tam wysoki mężczyzna. Miał długie, fioletowe włosy związane w kucyk. Z jego eleganckim strojem kontrastowały wystające z przepaski królicze uszy. Jedno z jego oczu zasłaniał bandaż. Był ode mnie wyższy o głowę. Był całkiem... Przystojny?
-Dziękuję misiu! Jestem Zange Natsume i jestem twoim SS! Nie mogę się doczekać naszej współpracy!- powiedział mężczyzna i mnie przytulił. Zesztywniałam- nie przejmuj się tak. Będzie dobrze, tak?- kiwnęłam głową, sama nie wiem czemu. Nawet nie wiem kto to, ale jego obecność mnie uspokaja. Przestałam hamować moje reishi. Zdążyłam tylko usłyszeć jedną myśl, a potem uderzyłam w mur- Nie ładnie czytać nieznajomym w sercach, wiesz?- pokiwał palcem przed moimi oczami.
-Przepraszam... Nie chciałam...
-Nie martw się! Sam to przecież robię. Chodź! Pokażę ci twój pokój!- pociągnął mnie za sobą na piętro. Otworzył drzwi do pokoju. Byłam pod wrażeniem. To w zasadzie osobne mieszkanie. Moje własne nie było takie duże. Stałam chwilę i przyglądałam się wszystkiemu wokół.
-Wow...- wykrztusiłam.
-Oswój się z tym miejscem. Rozpakuj się. Przyjdź do pokoju obok, dobrze?- kiwnęłam tylko głową. O tak. Mam się z czym oswajać. Kiedy wyszedł z pokoju poszłam usiąść na łóżku. W mojej głowie tkwiła jego myśl, którą usłyszałam.
Tak długo czekałem...
Tylko na co czekał?

*jap. 'czytanie serca'